Rubysfera.pl

Dziś ujrzała światło dzienne: http://rubysfera.pl/

Jej celem jest propagowanie języka Ruby. Będą się tam pojawiać porady, tutoriale, oraz aktualności ze świata Rubiego, z naciskiem na nasze lokalne podwórko. Kilka smakowitych kąsków już dla Was pieczemy (np. 10 rzeczy, które warto wiedzieć o Rspec, lub jak testować Sinatrę z użyciem, ogórka i capybary). :slight_smile:

Technicznie jest to blog na Mephisto, prowadzony przez Czaka i mnie.

Fajna inicjatywa.

Inicjatywa wydaje się bardzo potrzebna, mam nadzieję, że nie braknie sił i zapału :slight_smile:

PS. Dodałem do reader-a

zasubskrybowane. napewno bede odwiedzał

Jak dla mnie bomba. :slight_smile:

Dodałem RSS’a do planety

Coś zajebistego :slight_smile:
Świetny pomysł, życzę powodzenia!

Super sprawa. Mam nadzieje, ze poczatkujacy Rubowiec znajdzie tam cos interesujacego.

Pozdrawiam i powodzenia :).

Powodzenia Panowie i oby nie zabrakło zapału!

Szkoda, że projekt podupadł. Planujecie wskrzesić jeszcze?

W najbliższych miesiącach ciężko będzie na to znaleźć czas, a pisanie jedengo wpisu raz na kilka miesięcy niestety mija się z celem. Powoli dochodzę też do wniosku że jest tyle dobrych zagranicznych materiałów i wszyscy znają angielski, więc nie wiem czy jest sens ograniczać się tylko do naszego podwórka.

Mam kolege ktory nie zna angielskiego i dopiero zaczyna z przygode z Ruby. W tym przypadku taki serwis jest bardzo pomocny

Na krótką metę. Nieznajomość angielskiego w tym fachu prędzej czy później boleśnie ukąsi.

Obie strony mają rację poniekąd. Jeśli ktoś wchodzi na rynek i:

  • nie zna technologii,
  • nie zna angielskiego,
    to ma do wyboru trzy drogi:
  • najpierw nauczyć się (w miarę jak najlepiej) technologii z dostępnych źródeł po polsku, żeby zacząć coś działać,
  • najpierw nauczyć się (jw.) angielskiego, na tyle, żeby nie było problemu z czytaniem/rozumieniem a potem uczyć się technologii już nie patrząc na język,
  • uczyć się jednocześnie technologii i języka.
    Wydaje mi się, że pierwsza droga jest najbardziej efektywna. Druga jest na pewno bardziej “pro” (zawsze warto mieć lepszą bazę ogólną jak właśnie język(i) czy podstawy algorytmiki, matematyki itp.). Trzecia dla najbardziej niecierpliwych, lub uzdolnionych, lub posiadających najwięcej czasu :slight_smile:
    Więc faktycznie fajnie jak takie serwisy są - sam wolę przeczytać to samo po polsku, bo szybciej. Ale fakt, że w angielskim jest tego o kilka rzędów wielkości więcej :stuck_out_tongue:

http://blog.y3ti.pl/2010/07/jezyk-ktory-musi-znac-kazdy-programista/

100% racji.
To jest rzecz, która nie zmieniła się od tych 30 lat, odkąd wyszliśmy z czarnej dupy. Ja jestem jeszcze z pokolenia, które miało obowiązkowy rosyjski w podstawówce i można by zaryzykować twierdzenie, że średni poziom nauczania był wyższy niż obecnie angielskiego. Angielski na studiach to była jakaś żenada (3 zajęcia w semestrze “bo to przecież zaoczne” ;)).
W przedszkolu za angielski się płaci (bo samorządu nie stać na etat) ale religia jest za darmo (chociaż katecheta za darmo nie pracuje). Zastanawiam się czasem, czy mamy XXI wiek, czy może XIX :slight_smile:
Oczywiście nie ma też co przesadzać i uczyć dziecko intensywnie trzech języków, ale prawda jest taka, że jak się od małego dziecko zainteresuje, to potem łatwiej mu się uczyć.
Kuzyn nauczył się angielskiego biegle, bo to był jego konik od najmłodszych lat. Uczył się w domu, w szkole, pracował w Anglii, zrobił studia, kurs pedagogiczny i poszedł uczyć w szkole - po pół roku się wkurwił i pojechał do Anglii kosić trawniki bo mu na benzynę nie starczało :slight_smile:

Prawda jest taka, że pozostaje nauka samodzielna.

Ale ja największy fun miałem z czytania właśnie rzeczy stricte związanych z naszym lokalnym rynkiem - wywiady z ludźmi, relacje z imprez etc. Dla tego samego imo warto ciągnąć :wink: